...Mokon...

niedziela, 4.grudnia.2011, 14:04
Konwent
We wczorajszej notce zpomniałam wspomnieć o konwencie. Mianowicie, wybieram się w tym roku na mój pierwszy prawdziwy konwent mangowy. 17 - 18 grudzień, w Warszawie odbędzie się Mokon. Jestem podekscytowana bo to mój pierwszy raz i będę mogła poparadować w mojej loliciej sukience ^^ Oto strona pod którą znajdziecie więcej informacji jak i przez która będziecie mogli kupić wejściówki. http://www.miohi.p/

Zapraszam!



Ja.

...十二月...

sobota, 3.grudnia.2011, 19:02
Mamy już grudzień. Jakoś tak ten czas szybko leci i trudno mi znaleźć czas na napisanie notki. A już trochę się działo. Od czego by tu zacząć...

Łódzkie Dni Kultury Japońskiej
Miałam wcześniej napisać o tym, no ale, tak wyszło. Tak więc, Dni Japonii trwały od 15 listopada do 19 listopada. "Dni" odbywały się pod hasłem "Dziecko w rodzinie japońskiej". Program zawierał m.in. prelekcje na temat szkoły japońskiej,  studiach w Japonii, stypendiach Fundacji Japońskiej. Mowa była tez o Ikebanie. Jak co roku, można było obejrzeć trzy japońskie filmy. Można również było wziąć udział w grach i zabawach, nie zabrakło też pokazu ceremonii parzenia herbaty jak i pokazy zakładania kimona. Ja niestety w tym roku niewiele poświęciłam na Dni Japonii. Byłam na prelekcjach o szkolnictwie w Japonii, srudiach, i stypendium. Obejrzałam też jeden film. Dowiedziałam sie wielu ciekawych i przydatnych rzeczy. Szkoda tylko, że nie mogłam skorzystać z innych atrakcji, ale może w następnym roku będzie lepiej. Tak więc polecam i zapraszam serdecznie na rok.

W Szkole
W szkole jakoś leci. Na wykładach z kultury japońskiej dosiawuje się ciekawych rzeczy. Ostatnio mieliśmy o shinto. Zaczęliśmy od legend japońskich i ledwno doszliśmy do samej religii współczesnej i czas się skończył. No cóż, rozległy temat. I legendy japońskie to jak dla mnie, bardzo ciekawy temat. Ilość i różnorodność bogów jest imponująca. Na konwersacjach z Manami mamy filmiki z Yanem (w poprzednim roku z Chie mieliśmy filmiki z Erin). Troche mnie rozwala to ile razy oglądamy jeden filmik, robiąc zadania. Odpowiadac na pytania do filmiku, czy uzupełniać tekst. 少し 大変 だよ. Ostatnio na PNJJ Noriko przyniosła kimona i najpierw uczyła nas je składac a potem ubrała w nie kilka osób. Dobrałam się do czarnego kimona w czerwone i białe kwiatki. Było super ^^ Jak Noriko wiązała mi obi, to myślałam że płuca wypluje. Poczułam się jakby mi gorset wiązała. Ostro mnie ścisnęła. Ale i tak było super :D W środe zorganizowaliśmy nawe dla japonek Andrzejki.

アンジエイキ- Andrzejki
Pomysł zrodził się z tego, że Manami narzekała na facebooku, że jej się tu nudzi. Więc pomyśleliśmy, że zorganizujemy impreze. A że akurat zbliżały się Andrzejki, a jest t typowo słowiańskie święto, postanowiliśmy zaprezentować japonkom coś z naszej kultury. Tak więc zebraliśmy się, zaprosiliśmy wykładowców, japonki i ludzi z japonistyki. Co prawda baliśmy się, że niewiele osób przyjdzie, ale ostatecznie nie było tak źle. Do tego Noriko przygotowała japońskie jedzenie. Zrobiliśmy wróżenie z wosku, ciasteczka z wróżbami, wróżenie z kart, wróżba z butami i inne. Ostatecznie wszyscy fajnie się bawili i co najważniejsze, japonki były zadowolone ; )

Wycieczka do Japonii
Co do szkoły, padła jeszcze inicjatywa wycieczki do Japonii. Najpierw nikt w to nie wierzył, ale zaangażowanie doprowadziło do tego, że był nawet cały plan pobytu w Japonii. Cały wyjazd miał mieć miesce na przełowie marca i kwietnia. Tak akurat na Hanami. "Miał mieć miejsce", ponieważ ostatecznie się nie odbędzie. Przyn ajmniej w tym terminie. Okazało się, że termin jest zbyt bliski, i ludzie mają problem ze zdobyciem tak szybko takiej ilości kasy (6000 - 6500zł). Jak dla mnie odłożenie wycieczki na kiedy indziej to nie głupi pomysł. Jeżeli zaczniemy organizować wcześniej, tym wiecej osób będzie miało czas uzbierac pieniądze i wiecej osób się zbierze (musi być min 12 osób). Więc kto wie, może za rok.

日本の本
Przyszły. Książki z Japonii, które kupiła mi Junko. Oczywiście ze zwrotem pieniędzy. Ale mam w posiadaniu książki zakupione w, jak to określiła sama Junko, największej w Tokio księgarni. Sama świadomość, że te książki leżały sobie w Tokijskiej księgarni na półce, sprawia, że są dla mnie czymś w rodzaju świętości ^^" Te książki to baki braci Grimm i bajki Andersena. Ktoś by pomyślał, że mało ambitnie, ale ja myślałam pod kątem możliwości przeczytania ich, a w książkach dla dzieci nie ma aż tylu kanjów, a przy każdym jest furigana. Z resztą... kto nie lubi bajek :P Ahh, moje pierwsze japońskie książki..


To tyle na razie, ale wspomne jeszcze, że ostatnio myślałam nad przeniesieniem tego bloga na inną stronę. Gdzieś, gdzie będę mogła stworzyć galerie zdjęć. Jednak szkoda mi troche tych wszystkich notek, które napisałam do tej pory no i senstyment do bloga, który ma już 6 lat. Więc sama nie wiem co mam zrobić. Może stworze nowego bloga, a ten będzie tylko archiwalny. Co o tym myślicie?

皆さん さようなら~~ (ヾ(´・ω・`)


Ja.

...Natsu Yasumi wa Owari desu...

środa, 28.września.2011, 15:43
Od wtorku zaczynamy zajęcia. Ale ja na chwilę cofnę się do końca roku akademickiego.
Na koniec roku akademickiego dostaliśmy od Junko sensei kilka drobiazgów. Na pamiątkę czy tez dla frajdy. My osobiście nazywamy to "robienie porządków i oddawanie śmieci przez Junko sensei". Jednak nikt z nas nie ukrywa radości z tych "śmieci" :) (Żeby nie było nieporozumienia, mamy na mysli to, że Junko oddaje nam rzeczy które jej już nie są potrzebne).
Każdy z nas dostał liścik origami.


Do liściku każdy dodatkowo dostał ludzika z origami. Wygląda nam on trochę jak Genji.


Te dwie rzeczy nie zaliczają się "śmieci" gdyż robione są ręcznie i osobiście przez naszą sensei.
Następnie, Junko sensei rzuciła na ławke różne itemki, min. stare japońskie gazety, ulotki, pędzle.
Mnie udało się dostać gazety i pędzel do kaligrafii. Gazety są z roku 2008, a pędzel używany, nikt jednak nie pogardzi takimi darami :)



W poprzedniej notce wspominałam jak Junko sensei obiecała nam że wyśle do nas listy. Jak poiwiedziała tak zrobiła. Gdzieś około 15 sierpnia dostałam list z Japonii ^^


Zamazałam tekst bo mimo wszystko jest to list prywatny :D Do listu Junko dołączyła ołówek i kilka naklejeczek małych. Niech się dzici cieszą : P I się cieszyły ^^
Odpisywanie na list Junko zajęło mi bardzo długo, do tego kiedy już go wysłałam, bałam się że nie dojdzie. Ale doszedł i to bardzo szybko. Junko napisała mi maila że list i pocztówka doszły (do listu dołączyłam jej pocztówke z mojego miasta). Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś Junko sensei przyśle mi jakiś list.

Tak więc szkoła juz zaraz. Wspominałam o nowych sensei. I widziałam ich już. Gdy byłam w szkole żeby dopingować Radio w zdobywaniu plusa. Trzy nowe sensei są.. hm... takie.. niskie :D Niższe od słodkiej Chie sensei. I w tym momencie dotarło do nas jaka wysoka w porównaniu była Junko sensei = o Nie wierzyłam że Japończycy są aż tak niscy. Ale teraz widzę, że chyba coś w tym jest ^^" Ciekawa jestem z którymi będę miała zajęcia. I jakie będą. Ale w sumie one sa teraz tam bardziej zagubione od nas. Już się zdążyłyśmy zapoznać ze szkołą, a one nawet nie wiem ile w Polsce przebywają. Mam nadzieję, że będziemy mogły im pomóc w odnalezienu się w naszym tak różnym od ich kraju ^^.

Zmieniając temat, w Bełchatowie powstał oficjalny Klub Kultury Japońskiej. Mam nadzieję że przybliży on zainteresowanym kulturę i język Kraju Kwitnącej Wiśni, które są naprawdę godne uwagi. Zapraszam na spotkania i na stronę http://kkj-belchatow.blogspot.com/


Na koniec mały bonusik. W poprzedniej notce napisałam trochę o moim nowym hobby. Czyli Lolita Fashion. Myślę że oficjalnie mogę uznać mój lolici set za ukończony. Oto namiastka. Enjoy. Sayonara >^.^<



Ja.

...Lolita Fashion...

poniedziałek, 1.sierpnia.2011, 19:44
Wakacje więc trwają.
17 lipca Junko wysłała do nas maila, na adres grupowy. Nihon kara. z Japonii. Ja tego maila odczytałam tydzień po tym jak go wysłała. Rzadko wchodze na maila grupowego ^^. Junko poinformowała nas że jest już w Japonii, że jest tam gorąco. Napisała że jest zmęczona, ale pisze listy do nas ^^ Prosiła tez by każdy napisał do niej maila. Więc, nie posiadając podręczników, tylko mały słowniczek, zabrałam się do pisania maila po japońsku do Junko. Skleciłam jakoś, wysłałam. Junko odpisała zadowolona że napisałam do niej po japońsku, prosiła tez o wysłanie listu do niej. Ale co ja bym mogła jej jeszcze napisać ^.^" Hehe, pytała czy uczę się codziennie japońskiego. Przeciez nie powiem jej, że nie, bo wszystkie podręczniki zostawiłam w Łodzi ;x Zresztą zrobiłam sobię małą przerwę ^.^" Tyle z wiadomości ze szkoły. A nie, jeszcze coś. Gorzkie żale. Były dni turystyki,w marcu co prawda, ale był i japoniśni zrobili całą salę o tematyce japońskiej (pisali nawet ludziom imiona w katakanie na kartce) a na stronie szkoły, w galerii, są zdjęcia głównie z jakiegoś przemówienia, a z naszej japońskiej sali tylko dwa marne, gdzie jeszcze niewiele widać z atrakcji jakie tam były ;x Link!

Zmieniając temat, nie wiem czy wspominałam, pewnie tutaj jeszcze nie, ale ostatnio zainteresowałam się głebiej tematem Lolita Fashion. Co zainspirowało mnie to pociągnięcia dalej strony stworzonej na potrzeby zajęć z informatyki, własnie o tematyce Lolita Fashion. Pierwotnie strona znajdowała się na orangespace, ale uznałam że jest tam za mało mo zliwości modyfikacji i w goóle, tak więc od wczoraj stronę przeniosłam na blogspot.com Strona jeszcze nie zawiera tak dużo informacju by robić z tego szoł, ale jest w ciągłej rozbudowie i mam nadzieję że wraz z Radiem uda nam się rozbudowac to w miare szybko. Wstępnie zapraszam Link . Idąc głębiej tym tematem postanowiłam nawet sama zakupić sobie taką sukienkę i stworzyć jeden lolici secik. Co prawda najbardziej podoba mi się styl gothic lolita i classic, ale nie jest to tania zabawa i na razie nie mam środków na kupienie wymarzonej gothic sukienki. Ale ta którą udało mi się kupić tez strasznie mi się podoba :) Tylko brakuje istotnych dodatków. Nic, trzeba polować. Tyle na dzisiaj. Cya.


Ja.

...Natsu Yasumi...

sobota, 16.lipica.2011, 15:12
Witajcie w wakacje.

Trochę późno, ale nie było mnie w domu przez jakiś czas. Pragnę powiadomić, że zdałam pierwszy rok filologii japońskiej i od października zaczynam rok drugi.

Gromiący egzamin z Pisma prowadzony przez pana Y. zwany "pismem Yoshidowym", został zaliczony bez poprawki tym razem. Cud nad wisłą czy inne licho, ale radość jest i wakacje w pełni.

Nie wiem czy wspominałam, czy nie, Junko sensei i Chie sensei pewnie już są w Japonii. Miały wrócić na początku czerwca. Tak więc ubyło nam dwóch najfajniejszych japońskich nauczycielek. Wzamian mają jednak przybyć trzy nowe.

Junko sensei przed wyjazdem, żegnając się z nami, wzruszyła się jak nigdy. Byliśmy zaskoczeni, bo nigdy dotąd nie ukazała takich uczuć. No płakała normalnie. Zapraszając nas do siebie do domu, "do domu naszej japońskiej mamy" jak to sama okresliła. Opowiadała gdzie by nas zabrała, co by nam pokazała. Następnie pokazała nam jak napisać kartkę do Japonii. Podała swój adres. Następnie poprosiła nas o zapisanie jej naszych adresów, by mogła do nas napisać. Nie zapomniałą również o podaniu kontaktów do niej, typu e-mail, skype.
Chie sensei za to, ostatniego dnia biegała za wszystkimi z naklejkami :D Naklejki z japońskimi życzeniami, naklejki w kształcie kwiatuszków i inne. My za to podarowaliśmy jej płytę z polskimi piosenkami. W zamian za pokazanie nam japońskich przebojów. I uczenie ich tekstów, mniej lub bardziej sensownych, czy śmiesznych :D







Na dzisiaj tyle.
Miłych wakacji.


Ja.

...Kanpai...

poniedziałek, 23.maja.2011, 21:24
Rok akademicki dobiega końca, ale, ale, ale, najpierw sesja letnia. Więc nawet nie widzę wakacji jeszcze tylko mam przed oczami te ok 15 egzaminów, w tym ustny z gramatyki i z pisma. Co nie wyklucza pisemnych z gramatyki i pisma. Do tego Yoshidowe pismo. Literatura. Historia! Niee...

Ostatnio nie mieliśmy gramatyki i mielismy długie okienko, więc poszlismy do pobliskiego parku. Potem mieliśmy pnjj z Junko, więc wpadliśmy na pomysł żeby pójśc z nią do parku. Nie było chętnych, żeby jej to zaproponowac, bo wszyscy byli pewni, że by odmówiła. Ale ale. Nie odmówiła. Poszliśmy do parku :) Jeju, jakie to były zajęcia fajne. Usiedlismy przy szachownicach, niestety gnieździlismy sie przy jednej, bo ta obok była zajęta przez (klękajcie narody, wstyd i chańba, ale taki kraj)  dwóch pijaczków z wódką w butelce po coli i rozkminijacych nad losami Polski. No dobra. Ale i tak było fajnie. Junko przyniosła nam listy które dostała z Japonii. Tzn, koperty. Wycięła z nich znaczki i dała nam :) Wrzuciłabym zdjęcie, ale nie mogę teraz. Przydałaby się tutaj jakaś galeria zdjęć. Może kiedys coś wykombinuję. Do tego pokazała nam rodzinne zdjęcie, na którymi była ona, jej siostra, mama i tata. Takie.. takie fajne to było. I zdjęcia jej córki Miki. Do tego przyniosła plakat, który jej zrobiliśmy kiedy złamała rękę i poprosiła żeby kazdy napisał coś od siebie dla niej. A, bo nie wiem czy wspominałam, Junko wraca do Japonii w czerwcu. I nie wraca do Polski. Tzn wraca za rok chyba. Nom, ale ogólnie bardzo nam smutno, bo to najsympatyczniejsza Japonka w naszej szkole. I mamy z nią ubaw zawsze.  Nom, co do zajęć w parku, Junko następnie dała nam onigiri. Do zjedzenia :D Ok. Przyznam się, jeszcze jeszcze tego nie robiłam. Żarcie typu sushi, czy onigiri, jak na razie nie trafiłam na takie, żeby mi smakowało. Ale zjadłam. Po zjedzeniu wyciągnęlismy książki i zrobiliśmy normalna lekcję w parku. Potem pezeszkadzał nam troche yopparai hito, wstyd, wstyd. Ale co poradzić. I tyle z parku z Junko sensei. A, dodam jeszcze, że Junko wzięła ze sobą aparat i robiła sobie z każdym osobno i ze wszystkimi razem zdjęcia :) Mam nadzieję, że uda mi się je załatwić. To tyle na razie. Ja tu pisze notki, a czas na nauke ucieka. 

じゃ また ね~~


Ja.

...Konik na bambusowym kiju...

piątek, 1.kwietnia.2011, 15:35
Heej. Nom znowu troche czasu minęło. No i troche się przez ten czas działo, jeśli chodzi o Japonię. Ale nie poświęce zbyt dużo czasu temu tematowi. Bo nic nowego do niego nie wniose, a każdy wie co wie i myśli co myśli. Może wspomne tylko o stosunku moim nauczycieli do trzęsienia ziemii i tsunami w ich ojczystym kraju. Co do pana Y. jak to na japończyka przystało, nie okazywał zbytnio emocji, ani tez nie mówił za dużo na ten temat. Wspomniał tylko, że miało miejsce takie zdarzenie i tyle. Lekcja toczyła się normalnie. Podobnie Junko-sensei. Tylko wyszło to bardziej komicznie. Spytała nas na początku co miało miejsce kilka dni temu. A my, nie będąc pewni czy chodzi o to, czy o cos innego, a nie chcąc niepotrzebnie może o tym wspominac, po prostu milczeliśmy. A ona z usmiechem na twarzy mówi o trzęsieniu ziemii i tsunami. Następnie pyta "i co się stało?". My cisza. A ona nadal, z uśmiechen na twarzy, jakby opowiadała o wypadzie do Manufaktury, że zginęło dużo ludzi. Byliśmy w szoku. Okazała zupełny neutralizm w stosunku do tego co spotkało jej rodaków. Wspomniała, że jej najbliższej rodzinie, mieszkającej w Tokio, nic się nie stało. Nie chce żebyście pomyśleli, że oni nie maja serca, czy coś w tym stylu. Myśle, że to po prostu ich typowa japońska maska. Nigdy nie wiadomo, co naprawde czują, myślą. Więc dlaczego w tym wypadku mieliby nam się żalić. Inaczej jednak zniosła to najmłodsza z nich Chie-sensei. Poświęciła całą lekcję na temat ostatniego trzęsienia ziemii i tsunami, wspominając jeszcze i dawniejszych wypadkach w Japonii, podobnego rozmiaru. Opowiadając o zniszczeniach i śmierci ludzi, puszczała nam od czasu do czasu filmiki na YT. Nie uśmiechała się. A nawet gorzej. W niektórych momentach głos się jej załamywał, a nawet płakała. Do tego zpeuntowała te zajęcia w taki sposób, że trudno było powstrzymać się od łez. "Dzisiaj żyjemy, ale nie wiadomo co będzie jutro. Jesteście zdrowi, młodzi, cieszcie się tym, co macie, cieszcie się życiem." Po zajęcach dowiedzieliśmy się, że martwi się, bo nie ma kontaktu z rodziną, która mieszka na terenach które mają dużo zniszczeń. Informacje dochodziły z opóźnieniem, albo fałszywe. A bezpośredniego kontaktu nie było wcale. Ale już jakiś czas po wróciła do normy, więc myślę, że wszystko w porządku. Nic na ten temat dodawać chyba nie potrzebuję.


Nom, a tak to mamy wiosnę. Sakura kwitnie. 150 znaków kanji zaliczonych. W tym złożenia na prostytucje, seksapil, Czerwony Krzyż i  konika na bambusowym kiju. Junko-sensei coraz lepiej mówi po polski. Wyobraźcie sobie "nie dziękuję" w jej wykonaniu. Piękne :) Raz na przerwie podeszła do nas i poprosiła o sprawdzenie zdań, które z polskiego miała przetłumaczyć na japoński. I nam czytała te zdania po polsku, żebyśmy mówili jej czy dobrze je wymawia. Heh, biedna miała problem z powiedzeniem "przyjechała". No słodkie, słodkie. Miała też niezłą zlewe (wspominałam już, że często się śmieje?), jak robiliśmy zdania na "chcieć". I pytała każdego z osobna co chce w tym momencie. No to Kuba-san tak przykładowo walnął że samolot. Doszło do mnie, a że ja byłam bardzo głodna to palnęłam, że chce jedzenie. Już się zaczęło chichrać i spytała, jakie jedzenie, no to odpowiadam pierwsze co mi przyszło do głowy, kanapkę. No i miała uciechę, porównując, że ten chca samolot a ja kanapke xD No bywa i tak.

Na Konwersacjach Wideo z Chie-sensei przerabiamy ostatnio piosenki. Daje na tekst, słuchamy piosenki na YT, następnie mniej więcej tłumaczymy tekst. Ostatnio puściła nam szereg piosenek i ostatnią z nich nuciliśmy nawet po wyjściu z zajęć. To ona --> LINK Ile oni mają energii to OMG.

 

Niedawno u nas w szkole było coś w stylu Dniq Otwartego, co nazwali Dniami Turystyki. No nie wiem jak to nazwaź, bo ogólnie nikt wczesniej nie wiedział że to będzie, dopóki ktoś nam może jakieś 3 dni wcześniej nie powiedział. Więc nikt nawet nie wiedział na czym to będzie polegać, czy będziemy mieli zajęcia normalnie, czy będziemy coś musieli robić w związku z tym Dniem. W końcu wyglądało to tak, że pierwszych zajęć nie mieliśmy. Bo nie było wykładowcy, a nie z powodu tego Dnia i tego, że ludzie z liceum nam chodzą po szkole. Tak więc ja i Kuba-san (bo więcej osób nie było), postanowiliśmy sprawdzić co się dzieje w Klasie Japonistów. Tak, zorganizowali jedną klase na reklame filologii japońskiej. Nom, a tam japoniści się dobrze bawili. Karaoke, mata do tańczenia, wystawione mangi i ksiażki, origami do zrobienia, chętnym zapisywali imiona po japońsku, dziewczyny chodziłu ubrane w kimona i inne tego typu japońskie ciuszki. Oczywiście rok II i III. Z naszego roku tylko Hania tam brała udział. Ale ciepłą zieloną herbatką nas poczęśtowała :) Więc posiedzieliśmy tam, czekając na zajęcia z Junko, na które przyszło już pare osób. Ogólnie ciekawa jestem, jakie było zainteresowanie naszym kierunkiem. I czy dużo chętnych będzie. Bo wyglądało na to, że japoniści naprawdę dobrze się bawili. I tak jest :) Dopóki robi się to, co się lubi. A my to kochamy :D Dobra, dość tego patosu.

To tyle na dzisiaj, enjoy, have fun, じゃあ また ね~~ (ヾ(´・ω・`)




Ja.

...dzikan...

piątek, 4.marca.2011, 23:16
Noo, dawno nie pisałam. I kurcze gdybym teraz miała wszystko nadrobić to.. to chyba nie jest możliwe. W skrócie powiedzieć co się działo też by było dosyć trudno. Cóż mogę powiedzieć tyle, że sesja zimowa już za mną, zaliczona. Nie bez potknięć z powodu sadystycznego testu pana Y, który to zdało 9 osób na całym pierwszym roku. Ale poprawke zaliczyłam.
W międzyczasie mieliśmy również japońską impreze noworoczną. Wszystkie roczniki spotkali się z senseiami, którzy przygotowali japońskie żarcie i zabawy. Miałam okazje spróbowac tempury i innych rzeczy, których nazw niestety nie pamiętam. Skosztowałam również sake i wino śliwkowe. Co do zabaw, graliśmy np w bingo na nagrody, niestety, jak już wcześniej zostało mi udowodnione, nie mam szczęścia do bingo i nic nie wygrałam. Jeszcze trochę wstecz, na święta dostalismy od Junko takie mikołaje-origami, z życzeniami i cukierkiem w środku.


Na Hisotrii w nowym semestrze, wreszcie mamy Historię Japonii od początku. Bo w poprzednim semestrze mieliśmy od środka do końca, czyli do historii współczesnej. Na Konwersacjach Video Chie sensei powiedziała, że pójdziemy kiedyś do sali z netem i każdy z nas pokaże jej na youtube jego ulubioną japońską piosenkę. Nice, ciekawe jak to wyjdzie. Ja nie słucham za bardzo japońskiej muzyki, mam tylko kilka ulubionych openingów czy endingów z anime. Planuje pokazać piosenke z openingu Soul Eatera, Papermoon. Nic innego japońskiego więcej nie słucham ostatnio, więc nie mam innego pomysłu.
Na forum Okaeri wrzuciłam pierwszą lekcję japońskiego. Jest bardzo uboga z tego wzgledu, że nie wiedziałam czy to się przyjmie i czy w takiej formie bedzie w porządku, dlatego na początek tylko tyle. Chętnych zapraszam.
http://eterad.az.pl/forum/viewtopic.php?f=14&t=187&sid=4077e7ffaf8139156f9e2e68ace8b350

Junko zaproponowała nam pisanie państwowego egzaminu. Ma on 4 poziomy. 4 jest najłatwiejszy a 1 najtrudniejszy. Ja spróbuję podejść do 3 poziomu a kiedyś jeszcze do 2. Podobno 1 jest baardzo trudny, więc chyba nawet nie będę próbować. Albo może kiedyś. Za 100 lat. Taki egzamin daje mi papier potwierdzający umiejętności. Co prawda poziom 3 nie jest zbytnio znaczący, dopiero 2 można się pochwalić. Ale cóż, nie wszystko na raz. Poza tym to dopiero pierwszy rok. Przed nami jeszcze długie przygotowania do tych testów. I w ogóle sporo nauki.

Tak to moja przygoda z językiem japońskim się toczy. Trzymajcie się, może już niedługo najdzie mnie znowu wena na napisanie notki. さようなら >^.^<~



Ja.

...Okey desu...

poniedziałek, 29.listopada.2010, 21:08
Już po Łódzkich Dniach Kultury Japońskiej. Udało mi się uczestniczyć w niektórych ciekawych wydarzeniach. Może pokrótce opiszę.

Środa 17.XI
Tutaj weszłam z siostrą na chwilę z ciekawości. I zostałyśmy na jakieś 3 godziny. Jak przyszłyśmy kończył się właśnie "wykład" o teatrze, więc nie byłyśmy zbytnio w temacie. Za to po wykładzie został puszczony film fabularny pt. "Odrodzenie" (Yomigaeri). Tutaj macie opis filmu NYAN. Mi osobiście film sie podobał, mimo, że zawsze uważałam, że Japończycy nie mają zbyt wiele talentu aktorskiego. Tutaj jednak nie przyczepie się aż tak bardzo do gry. To, że mają skrajne humory to wiadomo. Lubią się drzeć albo walić głową o ścianę :) Do tego dosyć ciekawa fabuła, może nie do końca wytłumaczona, ale za to są momenty które zaskakują, nie wszystko można przewidzieć.

Czwartek 18.XI
Tego dnia miał być Teishiro Okitsu z shamisenem, ale zmienił się plan z piątkiem i tego dnia były pieski Akita (za to Teishiro zagrał w naszej szkole, specjalnie dla japonistów :D). Zanim się zaczęło, Yoshida, który tak chyba zarządzał tymi Dniami, uczył nas jak zrobić psa akita origami. Bo ksiądz się spóźniał. Piesek mi wyszedł tak średnio. Ale nieistotne, nieistotne. O psach opowiadał ksiądz, który ma hodowle takich psów. Przyprowadził też trzy żywe takie psiaki. No misie normalnie. Jak chcecie zobaczyć jak wyglądają to zgooglujcie sobie Akita Inu, a tu macie wikipediowe info NYAN.

Po tym był film fabularny, którego niestety nie obejrzałam.

Piątek 19.XI
Koncert shamisenu. A właśnie. Shamisen to taki instrument tradycyjny Japonii, pochodzący z Chin, ofc. Na początku brzmienie wydaję się dziwne, takie egzotyczne. Ale potrafi wprowadzić w trans. Zaiste. Ciekawostka: pudło rezonansowe instrumentu Teishirego zostało obłożone skórą psa.

Po tym, jak zawsze, był film fabularny, na którym nie zostałam, bo już go wcześniej oglądałam. ("Pożegnanie" - "Okuribito").

Sobota 20.XI
Na Historię Lalki Japońskiej się spóźniłam. Zdążyłam tylko obejrzeć jakiś dziwny, stary, japoński filmik. O tych lalkach. Że lalki są symbolem drzew brzoskwini? Nie wiem o co w tym chodziło, przyznam się :P
Po tym była ceremonia parzenia herbaty. Najpierw filmik, jak to wygląda. Potem pokaz na żywo. Niesamowite ile oni wkładają w to ducha. W, wydawać by się mogło dla nas, zwykłe parzenie herbaty. Ale nie. To jest u nich jak rytuał. Niesamowite. I Piękne. Potem dali temu kto chciał, spróbować takie zaparzonej herbaty z miseczki. Wcześniej dawali jeszcze ciastka do herbaty, ale dzieci się rzucił i wszystkie wrąbały =/ Co do herbaty, smak specyficzny, wiadomo, że nie słodzona, czuć wyraźnie ten zielony proszek i jest dosyć gorzka. Ale myślę, że właśnie dlatego jest taka wyjątkowa.
Następnie był "wykład" o animacji studia Ghibli (z tego studia wyszły między innymi takie filmy jak "Spirited Away", "Mononoke Hime", "Tonari no Totoro"). Niesamowite, że wszystkie te filmy są tworzone tradycyjnym sposobem rysowaniem klatka po klatce. Ile to roboty! I jaki efekt. Bardzo ciekawe.
Na koniec były "zabawy z Japończykami". Japonki przebrane w kimona pokazywały tradycyjne japońskie zabawy. Śpiewały też jakieś pieśni tradycyjne, jak i "szła dzieweczka do laseczka" po japońsku :D Potem można było przebrać się w kimono. Ponieważ wiele oób było chętnych, kazali im grac w Janken Pon. Wygrały 3 osoby. Przyznam, że praktyka w szkole nie poszła na marne :D W tym czasie jak my ubierałyśmy kimono, reszta uczyła się zabawy sznurkiem :) No wiecie, nawlekanie na palce i takie tam.
No i Dni Kultury Japońskiej dobiegły końca. Cieszę się, że w tych dniach brało naprawdę wiele osób. To miło wiedzieć, że ludzie są zainteresowani zdobywaniem wiedzy na temat tak niesamowitej kultury jaką jest Kultura Japonii. Mam nadzieję, że doświadczę jeszcze nie raz takiego wydarzenia :) I was zachęcam do brania udziału w takich iwentach japońsko tematycznych. Można się naprawdę wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć.


Co do zdjęć. Na swoim profilu na facebooku w albumie "Japoniści się bawią HaiHai~>^.^<" umieściłam parę zdjęć i będę umieszczać, związanych z moimi studiami :)

Dziękuję, dobranoc :)


Ja.

...Co ciekawego?...

wtorek, 16.listopada.2010, 18:36
To taka dodatkowa notka z powodu sytuacji nadzwyczajnej. A mianowicie dzisiaj w Łodzi rozpoczęły się Dni Kultury Japonii i będą one trwać do niedzieli (21.11). Tutaj macie program: link

Co dodatkowo, z okazji właśnie tych dni, dzisiaj w szkole odwiedził nas ambasador Japonii. Co prawda nie zamieniliśmy z nim zbytnio zdań (nie licząc konnichiwa, sayounara), za to zrobiliśmy sobie z nim zdjęcie. Jak trafi ono w moje łapki, to najprawdopodobniej umieszczę je tutaj.

Tyle z ogłoszeń parafialnych. Zapraszam na Dni Kultury Japonii >^.^<


Ja.

...Sō desu ka...

niedziela, 14.listopada.2010, 13:00
Witam ponownie. Zastanawiam się jaki sens ma opisywanie wszystkich zajęć z dokładnością. Więc trzeba wygrzebać najciekawsze momenty.

PNJJ
Zajęcia prowadzone na zmianę z Yoshidą sensei i Junko sensei. W sumie nic ciekawego się nie działo. Raz tylko Junko przyniosła 3 małe laleczki z papieru przedstawiające japonki w kimonach. A że ludzi było więcej niż 3, a ona nie wiedziała komu dać to musieliśmy o nie grać. W janken pon. Czyli japoński odpowiednik gry papier-kamień-nożyce. Nie wygrałam. Było również pierwsze kolokwium z tegoż oto przedmiotu. Wcześniej Junko zrobiła nam test wstępny. Czy tam przygotowawczy do Yoshia-sensei no testo. No i jej test był prosty. Czego niestety nie mogę powiedzieć o tym drugim. Nikt (nawet sama Junko) się nie spodziewał, że na teście (pierwszym) będzie kanji. Cóż.. teraz już będziemy wiedzieli...
Co do pani Junko jeszcze, czasami mnie wręcz męczą zajęcia z nią. Większość czasu spędzamy na domyślaniu się o co jej chodzi. Dla przykładu, ostatnio chciała nam przekazać, że zaczynamy nowy temat zajęć. I mówi do nas "kaara". A my się zastanawiamy co ma na myśli.. kaara.. kaara.. Dopiero jak wyjęła kredki zrozumieliśmy, że chodzi o kolory. (/)_-)

Konwersacje Video
Czas na Chie sensei. Boże, uwielbiam ta kobietę. Jest taka... słodka >^.^< No normalnie aż by się chciało taką w domu mieć. Ale przejdźmy do rzeczy. Jej zajęcia, jak już może wspominałam, polegają na oglądaniu filmików z różnymi sytuacjami (np. dziewczyna jest nowa w klasie i przedstawia się. dziewczyna idzie do sklepu i pyta o coś tam). Takie życiówki. Potem ćwiczymy te scenki. Bo są to zazwyczaj dialogi. Inną sprawą są filmiki z ciekawostkami. Jak np. filmiki z Janken Pon. Tak, Chie poświęciła prawie całą lekcje na naukę nas tej gry. Wydaje się wam to wręcz śmieszne? Nauka gry w papier-kamień-nożyce. Może i tak. Było zlewczo. Ich wersja gry różni się trochę od naszej, ale nie przybliżę wam, przynajmniej w tej chwili zasad tej gry.
Na jednych zajęciach, kiedy mieliśmy filmik o zakupach w sklepie, Chie wspomniała nam o różnicach kulturowych. Że u nich wszystko robi się praktycznie z czcią. Podaje produkt kasjerowi, kasjer kasuje produkt i z godnością go odkłada (ewentualnie drugi kasjer pakuje). Tak samo z resztą. Wszystko z wyrazami szacunku. A u nas... Chie opowiadała jak to w "Dziabce" (Żabce) pierwszy raz robiła zakupy. Kasjerka kasując produkty wręcz nimi rzucała (czy tak nie jest?). A oddając resztę swoim zrzędliwym głosem warknęła "reszta!". Biedna Chie była w szoku. Zrobiło nam się wręcz wstyd. Może my tak na to nie zwracamy uwagi, bo mamy to na co dzień. Jak widać, można inaczej...

Gramatyka
Hm no cóż. Ponieważ na PNJJ mamy tam naprawdę niewiele nowych słówek (nie, ja nie narzekam), to pan W. od gramatyki (i Historii Japonii jednocześnie) postanowił nam powprowadzać różne słowa. Np. na rodzinę. To dosyć ciekawy temat. Praktycznie na każdego członka rodziny są dwa określenia. Uniżające (jak opowiadamy komuś o swoich członkach rodziny) i wywyższające (jak pytamy kogoś o jego członków rodziny, albo jak zwracamy się bezpośrednio do swoich). Ogólnie zainteresowały mnie określenia na żonę i męża. Mianowicie : neutralne (czy wywyższające) na żonę to (go)tsuma. Niższe to kanai. I najniższe.. gusai. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy "idiotka". Wspominałam już, że Japończycy są seksistami? Nie? No to właśnie wspominam... Co do męża. Neutralne to otto. Wyższe (go) siudzin (ごしゅじん). No i niższe, rzadkie w użyciu, zazwyczaj używane w małżenstwach ze stażem, jak babcia do dziadka. Oyadzi (おやじ). Co w wolnym tłumaczeniu oznacza "mój stary pierdziel" xDD .
Oczywiście mamy też rzeczy związane bezpośrednio z gramatyką. Jak partykuły (は,が,の,を, itp. itd.) . Jak i godany i ichidany.

Pismo
Pismo właściwe zaczęło nam się dopiero w listopadzie. Wcześniej teoretycznie, czyli wg. planu, mieliśmy Pismo z Yoshidą, tyle że w praktyce, wyglądało to tak, że mieliśmy wtedy PNJJ z Junko. Dopiero w listopadzie przyszła pani, która była przez październik na macierzyńskim. I zaczęliśmy kanji. Pierwsze 25. Za tydzień już kolokwium z tego. Trzeba znać kolejność pisania kresek, czytanie znaki, znaczenie znaku i czytanie znaku w połączeniu z innymi i znaczenie tych połączeń. Przykład? 八 czytamy jako ハチ (hachi), や (ya), やつ (yatsu), やっつ (yattsu), よう (yoo). 八月 czytamy ハチガツ (hachigatsu) i oznacza on sierpień.


Owari desu
No to tyle na dzisiaj. Trochę tego dużo, kto to przeczyta to podziwiam (mi by się nie chciało) ;]

みなさんさようなら (ヾ(´・ω・`)


Ja.

...Udzi Kokusai Daigaku...

wtorek, 12.października.2010, 21:27
Konbanwa. Dzisiaj krótko i bez życia.
Brniemy do przodu. Chie sensei ma zapędy sadystyczne. 5 i 6 godzina zajęć, my, wygłodniali studenci, a ona wyjmuje jedzenie i nam je pokazuje. Jako rekwizyty. Już miałam nadzieję, że uda mi się zgarnąć ten ryż (gohan) i .. kostki z których robi się sos z warzywami, jak się je wrzuci do gotujących się warzyw? (karee?) Ale nic z tego. Poza tym Chie ma zabawny styl nauki. Żeby nam wytłumaczyć co to jest "koko" (tutaj), "soko" (obok) i "asoko" (tam dalej), wyprowadziła nas z sali na korytarz. Kazała stanąć blisko niej, zaznaczając w okół przestrzeń i mówiąc "koko". Potem stanęła dalej, zaznaczyła "nasze miejsce" sznurkiem i mówiła, że tam gdzie stoimy jest dla nas koko, tam gdzie ona stoi jest dla nas soko, a taam dalej korytarz to asoko. I pokazywała palcem a my mieliśmy mówić. Pokazała na ziemie pod nami - koko, pokazała na ziemie obok niej - soko, pokazała dalej korytarz - asoko. Koko-soko-asoko-koko-soko-asoko i tak coraz szybciej, miała z nas ubaw, nie ma co. Ciekawe było też odtwarzanie scenki z filmiku. Jak Erin wraca do domu i rozmawia z mamą. Dostaliśmy dialog na kartce, z jednej strony po japońsku (hiragana i kanji), z drugiej po angielsku. Po powtarzaniu czytania za nią tekstu po japońsku kazała nam go ćwiczyć w parach. A potem prezentować na środku sali. No to wszyscy zamiast ćwiczyć zaczęli rozpisywać tekst w romaji, bo nikt jeszcze nie przeczyta hiragany tak szybko. Potem samo przedstawianie scenek było ogólnie śmiechowe. Gdyż w całą scenkę włączone były elementy takie jak wejście Erin do domu (osoba odgrywająca Erin miała wyjść z klasy, po czym wejść), przekazywanie przez matkę pałeczek jak pokazywanie przez matkę gdzie kto siedzi przy stole (Chie ustawiła wcześniej ławkę i krzesełka łącznie w ustawieniem na niej rekwizytów takich jak butelka picia i jakieś zapakowane żarcie). To tyle z video konwersacji.
Na zajęciach z Junko sensei ogólnie nie było nic nadzwyczajnego. Nowe zdania i takie tam (chyba, że coś mi w tej chwili umknęło). Ciekawe było tylko zdanie "jestem studentem Wyższej Szkoły Studiów Międzynarodowych w Łodzi". Watashi wa Udzi Kokusai Daigaku no gakusei desu. Może nie wygląda tak źle, ale powiedzieć to szybko na początku był problem. Dla niektórych przynajmniej. W tym dla mnie.

Ok, to na razie tyle. Sayonara.


Ja.

...Minna no Nihongo...

wtorek, 5.października.2010, 22:45
Minna san konnichi wa.
Pierwszy dzień zajęć mam za sobą. Może po kolei trochę opiszę jak to wyglądało.
Pierwsze zajęcia to Laboratorium z panią Junko Itō. Junko sensei nie mówi po polsku, ino po japońsku i po troszu łamanym angielskim, więc było ciekawie. Na tablicy zapisywała jedynie w kanji, hiraganie i katakanie. Trochę chaotycznie to na początku wyglądało, ale Junko sensei jest nową nauczycielką i może nie ma jeszcze zbytnio opracowanej techniki. Uczyliśmy się podstawowych zdań w stule Onamae wa nan desu ka? Watashi no namae wa Aleksandra desu. Watashi wa Pōrandojun desu. Watashi wa Bełchatów kara kimashita. Junko sensei mówiła nam jeszcze że w Japonii do niektórych słów jak np,: herbata (cha), alkohol (sake) i kwiat (hana), dodają dźwięk "o" i mówią "ocha", "osake", "ohana". Taka ciekawostka..

Następne zajęcia to PNJJ (Praktyczna Nauka Języka Japońskiego) z panem Masakatsu Yoshida. Ten sensei na szczęście mówi po polsku. Na początek opowiedział, że w Polsce siedzi długo, że jakie tam nagrody zebrał, gdzie nie pracował i w ogóle. Następnie nauczył nas zdań mniej więcej takich jak pani Itō. Dodatkowo Shumi wa ongaku desu. Nerukoto ga suki desu. Dōzo yoroshiku. Reszta zdań też praktycznie powtórzenie z poprzednich zajęć. Plus zasady na lekcji. Gamu wo kamanai de kudasai. Ringo wo tabenai de kudasai. Kōhii wo nomanai de kudasai. Dodatkowo każdy dostał kserówkę, na której podróżuje po Japonii :D Wygląda to tak:

W każde kolejne kółko będzziemy wpisywać datę, kiedy będziemy na zajęciach, a pan Yoshida będzie nam stemplował, jako dowód obecności.

A to podręcznik, z którego będziemy korzystać na PNJJ. Tzn. z kserówek z tej książki.




Następnym przedmiotem były Konwersacje Video z panią Chie Nagashima. Chie sensei przekazuje nam wiedzę po angielsku. I japońsku. Dzisiaj przedstawialiśmy się tylko, łącznie z sensei. Potem puściła nam te śmieszne filmiki video. Całe po dżapańsku ofc ^.^' Takie tam, że dziewczyna jest nowa w klasie i się przedstawia. Czyli jak się przedstawiać. Później poznawała jakiegoś kolegę. Potem jakiś filmik o kilku krajach jak Australia czy Egipt. . Tutaj nie wiem zbytnio o co chodziło. Potem o robieniu sushi.


I tyle na dzisiaj. Niestety nie będzie mnie zbytnio stać na codzienne relacje. Dzisiaj zapisałam wyjątkowo, bo to pierwszy dzień. Wszyscy byli ciekawi jak to będzie. Tak więc.. minna san sayonara.


Ja.

...Kare...

wtorek, 21.września.2010, 23:37
Konbanwa. Dzisiaj będzie niewiele o tematyce tego blogu. Ale kto to zauważy, czy ktoś to w ogóle czyta? >^.^<

Notę tą piszę dla mego Lubego, który chciał bym coś tu napisała. Więc OK.
Siedzę sobie na Jego komputerze. Irytuje mnie literka K.

Kochanie, nie wiem co napisać, ale pisze, bo chciałeś. Chociaż... jakie jest prawdopodobieństwo, że to przeczytasz?


(>^.^)> あいしてるよ! <(^.^<)


Ja.

...No proszę...

wtorek, 6.lipica.2010, 12:37
Troszkę, troszeczkę, troszeczunio mnie tu nie było.

Ale jestem teraz i napiszę cosik.

W wielu miastach żyją samotni otaku. Trudno im znaleźć kogoś z kim mogą podzielić się zainteresowaniami, kto również oburzy się na określenie "chińskie bajki". Więc wiecie co jest dobre żeby zwalczyć ta otakowską samotność? Grupa zainteresowania! A tak! U mnie w mieście (Bełchatów) powstało coś takiego właśnie. Okaeri. Grupa miłośników kultury japońskiej w Bełchatowie. Ta grupa funkcjonuje od września i z czasem przybywa nowych członków. Grupa składa się z ludzi i bardzo różnorodnych charakterach, jednak łączy nas jedno.. miłość do anime, mangi, kultury japońskiej i samej Japonii :) Wiele samotnych otaku marzy o wzięciu udziału w konwencie, ale nie zawsze uda mu się na taki wybrać i do tego samemu to już nie to samo. A taka grupa? Konwent całą grupą! Okaeri np. wybiera się na Ecchikon. Sporo z tych ludzi albo by nie pojechało wcale, albo pojedynczo, a tak, stworzyli grupę i wezmą w tym udział wszyscy razem, czy to nie wspaniałe? xD Dobra, zaczynam świrować, ale chciałam po prostu zachęcić was do szukania "swoich" i tworzenia grup, to naprawdę świetna sprawa i można poznać wielu świetnych ludzi :)

Rzucam linki do Okaeri :P
www.okaerinasai.pl

Serdecznie zapraszamy na forum Okaeri :)
http://eterad.az.pl/forum/


Ja ne!


Ja.

~Księga gości~


O mnie

~Avatar~

Dodaj do ulubionych

~Archiwum~

2005
sierpien (1)
listopad (1)

2006
kwiecień (1)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (1)
listopad (2)
grudzień (1)

2007
styczeń (1)
marzec (1)
maj (1)
lipiec (1)
październik (1)
grudzień (1)

2008
luty (1)
maj (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
marzec (1)
maj (1)
czerwiec (1)

2010
lipiec (1)
wrzesień (1)
październik (2)
listopad (3)

2011
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
grudzień (2)



~Linki~

+Z a&m, jap związane+
*Otaku
*Forum o tematyce m&a
*Anime
*Inuyasha - manga po angielsku.
*Albumy z muzą z różnych anime i gier
*Anime
*Forum Okaeri
*Anime,Manga
*Anime
*Anime,Manga
*Tapety
*Osu!
*Blog japonki w Polsce
*Strona polaka o Japonii
*Manga
*Dramy
*Kanji
*Dramy
*Wyszukiwarka anime
*Anime
*Anime
*KKJ w Bełchatowie
*Forum Lolita, Gotyk i inne

~Ulubieni~

ino-chanshuriokami





Layout by Orihime